› Fora › Inwestowanie › Lokaty bankowe › Czy zostawić na lokacie euro czy zamieniać na złotówki? › Odpowiedz na: Czy zostawić na lokacie euro czy zamieniać na złotówki?
Cześć!
Przy takim celu nie zrobiłbym tego zero-jedynkowo. Jeśli za około dwa lata wracasz do Polski i te pieniądze mogą pójść na wkład własny albo start działalności, to patrzenie wyłącznie na oprocentowanie lokaty byłoby błędem. Dziś najlepsze lokaty w złotych potrafią dochodzić nawet do okolic 5,5–7%, podczas gdy lokaty w euro są zwykle dużo słabiej oprocentowane, a najlepsze oferty na rynku kręcą się raczej w okolicach 2,25%. Różnica jest więc duża, ale w zamian za trzymanie środków w EUR kupujesz sobie ochronę przed ryzykiem kursowym.
I tu jest sedno: skoro finalny wydatek prawdopodobnie będzie w Polsce, to przynajmniej część środków i tak ostatecznie zamienisz na PLN. Kurs euro do złotego nie stoi w miejscu — przykładowo średni kurs NBP z 1 kwietnia 2026 wynosił 4,2874 zł za 1 EUR — więc przy kwocie około 18 tys. euro nawet niewielka zmiana kursu może dać lub zabrać kilka tysięcy złotych. To oznacza, że wyższy procent na lokacie w PLN może zostać częściowo „zjedzony” albo poprawiony przez sam kurs, zależnie od momentu przewalutowania.
Dlatego ja poszedłbym w podział, a nie w jeden strzał. Jeśli chcesz zachować elastyczność i nie popełnić oczywistego błędu, rozsądnie wygląda zostawienie części oszczędności w euro jako naturalnej poduszki walutowej, a część można przewalutować i wrzucić w lokatę lub konto oszczędnościowe w złotych. W praktyce bardziej przemawia do mnie model 50/50 albo 60/40 niż przewalutowanie wszystkiego naraz po jednym kursie. Jeśli za dwa lata część pieniędzy ma iść na wkład własny do kredytu hipotecznego, to taki miks daje trochę lepszy balans między procentem a ryzykiem walutowym.
Największy błąd? Podejmować decyzję wyłącznie na podstawie tego, że dziś PLN „płaci więcej”. Przy dwuletnim horyzoncie i realnym planie życiowym ważniejsze jest dopasowanie waluty do przyszłego wydatku niż ściganie tabelki z oprocentowaniem. Tu bardziej liczy się rozsądna dywersyfikacja niż finansowy pokaz brawury.
Pozdrawiamy.