› Fora › Kredyty dla firm › Kredyty firmowe, kredyty dla firm, kredyty na rozwój, inwestycje › Obrotówka po słabym kwartale, czy warto? › Odpowiedz na: Obrotówka po słabym kwartale, czy warto?
Cześć!
Przy takiej historii firmy nie zakładałbym od razu czarnego scenariusza. Dla banku 6 lat działalności, opłacone ZUS i podatki oraz normalnie działający biznes to nadal mocne argumenty, nawet jeśli ostatni kwartał wyszedł słabiej. Przy kredycie obrotowym dla firmy bank zwykle nie patrzy wyłącznie na jeden świeży okres, tylko na całość historii, sezonowość i to, czy słabszy wynik wygląda na jednorazowe tąpnięcie, czy początek trwałego problemu. Dlatego temat da się obronić, ale trzeba go dobrze pokazać na liczbach, a nie liczyć, że analityk sam sobie dopowie kontekst.
Ja zrobiłbym dwie rzeczy równolegle. Po pierwsze, przygotowałbym pod bank prosty komentarz do wyników: którzy odbiorcy wydłużyli płatności, jak to wpłynęło na obrót i dlaczego potrzebna jest właśnie obrotówka, a nie „ratowanie tonącej łodzi”. Po drugie, nie odrzucałbym od razu faktoringu, tylko sprawdził, czy da się nim objąć tych klientów, którzy płacą z opóźnieniem, ale jednak płacą. Mikrofaktoring i faktoring dla MŚP są dziś właśnie po to, żeby uwolnić gotówkę z faktur z odroczonym terminem płatności, bez czekania, aż kontrahent łaskawie przeleje pieniądze.
Praktycznie: jeśli chcesz utrzymać zatowarowanie przed sezonem, to nie stawiałbym wszystkiego na jeden produkt. Rozsądnie wygląda miks: wniosek o kredyt dla firmy jako plan główny i równoległe sprawdzenie płynności w małym biznesie przez faktoring jako plan B. Przy Twoim modelu bardziej obawiałbym się utraty klientów przez brak towaru niż samego „słabego kwartału” w papierach. To da się wyjaśnić, pustego magazynu już gorzej.
Pozdrawiamy.