› Fora › Kredyty dla firm › Kredyty firmowe, kredyty dla firm, kredyty na rozwój, inwestycje › Obrotówka po słabym kwartale, czy warto?
- Ten temat ma 1 odpowiedź, 1 głos, a ostatnio został zaktualizowany 1 dzień temu przez Administrator Kredytowe-Forum.pl.
-
AutorWpisy
-
OskarObrot
Dzień dobry,
Biznes działa od sześciu lat i zwykle nie miał problemu z płynnością, tylko w tym roku dwóch większych odbiorców wydłużyło płatności, a ja zostałem z towarem i rosnącymi kosztami zakupu. Nie szukam pieniędzy na łatanie dziury bez końca, lecz typowej obrotówki na 100–120 tys. zł, która pozwoli utrzymać stany magazynowe i nie stracić klientów, kiedy zacznie się mocniejszy ruch. Prowadzę małą hurtownię chemii gospodarczej i po słabym pierwszym kwartale zaczyna brakować mi poduszki na zatowarowanie przed sezonem letnim.
Księgowo wszystko jest legalnie, podatki i ZUS opłacone, ale ostatni kwartał na papierze wygląda słabiej niż poprzednie lata i boję się, że bank spojrzy tylko na świeże wyniki, a nie na całą historię firmy. Doradca zasugerował też faktoring, tylko w moim modelu część klientów to małe sklepy, które raz płacą w terminie, a raz potrzebują dodatkowego tygodnia, więc nie wiem, czy to narzędzie pasuje do mojej specyfiki. Najgorsze byłoby odpuścić zakupy i potem patrzeć, jak zamówienia przechodzą do konkurencji wyłącznie dlatego, że zabrakło finansowania na kilka miesięcy.
Jak banki patrzą dziś na firmę z dłuższą historią, ale jednym wyraźnie słabszym kwartałem: da się to obronić, czy od razu szykować plan B?
Cześć!
Przy takiej historii firmy nie zakładałbym od razu czarnego scenariusza. Dla banku 6 lat działalności, opłacone ZUS i podatki oraz normalnie działający biznes to nadal mocne argumenty, nawet jeśli ostatni kwartał wyszedł słabiej. Przy kredycie obrotowym dla firmy bank zwykle nie patrzy wyłącznie na jeden świeży okres, tylko na całość historii, sezonowość i to, czy słabszy wynik wygląda na jednorazowe tąpnięcie, czy początek trwałego problemu. Dlatego temat da się obronić, ale trzeba go dobrze pokazać na liczbach, a nie liczyć, że analityk sam sobie dopowie kontekst.
Ja zrobiłbym dwie rzeczy równolegle. Po pierwsze, przygotowałbym pod bank prosty komentarz do wyników: którzy odbiorcy wydłużyli płatności, jak to wpłynęło na obrót i dlaczego potrzebna jest właśnie obrotówka, a nie „ratowanie tonącej łodzi”. Po drugie, nie odrzucałbym od razu faktoringu, tylko sprawdził, czy da się nim objąć tych klientów, którzy płacą z opóźnieniem, ale jednak płacą. Mikrofaktoring i faktoring dla MŚP są dziś właśnie po to, żeby uwolnić gotówkę z faktur z odroczonym terminem płatności, bez czekania, aż kontrahent łaskawie przeleje pieniądze.
Praktycznie: jeśli chcesz utrzymać zatowarowanie przed sezonem, to nie stawiałbym wszystkiego na jeden produkt. Rozsądnie wygląda miks: wniosek o kredyt dla firmy jako plan główny i równoległe sprawdzenie płynności w małym biznesie przez faktoring jako plan B. Przy Twoim modelu bardziej obawiałbym się utraty klientów przez brak towaru niż samego „słabego kwartału” w papierach. To da się wyjaśnić, pustego magazynu już gorzej.
Pozdrawiamy.
-
AutorWpisy
› Fora › Kredyty dla firm › Kredyty firmowe, kredyty dla firm, kredyty na rozwój, inwestycje › Obrotówka po słabym kwartale, czy warto?