› Fora › Kredyty dla firm › Faktoring, faktoring odwrotny › Faktoring przy dwóch odbiorcach, czy ma sens? › Odpowiedz na: Faktoring przy dwóch odbiorcach, czy ma sens?
Cześć!
Przy dwóch głównych kontrahentach faktoring nadal może mieć sens, ale trzeba uczciwie powiedzieć, że nie każda firma faktoringowa podejdzie do takiego układu równie chętnie. Problemem nie jest sam fakt, że masz tylko dwóch odbiorców, tylko koncentracja przychodów i jakość tych konkretnych płatników. W praktyce faktorzy patrzą wtedy mocniej na to, kto jest Twoim klientem, jak regularnie płaci i czy nie ma historii opóźnień. Przy wysokiej koncentracji stosuje się często tzw. limit kontrahenta albo limit koncentracji, czyli ograniczenie, ile z całego finansowania może przypadać na jednego odbiorcę.
To, co opisujesz, brzmi jednak jak klasyczny przypadek, w którym faktoring może realnie poprawić płynność: sprzedaż jest, zlecenia są, problemem nie jest brak pracy, tylko to, że pieniądze leżą w fakturach przez 45–60 dni. I właśnie tu faktoring ma przewagę nad zwykłym kredytem, bo finansuje konkretną należność, a nie „ogólną dziurę”. Dlatego zamiast od razu skreślać temat, sprawdziłbym, czy nie da się nim objąć tego bardziej przewidywalnego odbiorcy albo części faktur. Pomocny będzie też temat kredyt dla nowej firmy – jakie są opcje?, bo dobrze pokazuje różnicę między finansowaniem bieżącej działalności a klasycznym kredytem.
Jeśli chodzi o obawy wizerunkowe, to nie każdy faktoring musi być „głośny”. Istnieje też faktoring cichy, gdzie kontrahent nie jest informowany o finansowaniu, choć zwykle jest on trudniejszy do uzyskania i droższy. Czyli jeśli boisz się, że klient odczyta to jako sygnał problemów, to są rozwiązania pośrednie, tylko trzeba dobrze policzyć koszt. Dobrze też zestawić to z szerszym spojrzeniem na finanse osobiste i firmowe, bo przy małej liczbie odbiorców ważniejsze od samej nazwy produktu są: tempo wypłat, prowizja, limit na kontrahenta i to, czy faktor nie będzie chciał nadmiernie ingerować w kontakt z klientem.
Ja bym to ocenił tak:
- jeśli chcesz szybko poprawić płynność pod konkretne faktury, faktoring ma sens,
- jeśli potrzebujesz bardziej uniwersalnej rezerwy na różne wydatki i nie chcesz zależeć od jakości dwóch kontrahentów, wtedy mocniejszy może być kredyt obrotowy albo limit w rachunku.
Przy Twoim opisie bliżej mi do modelu mieszanego: najpierw sprawdzić faktoring na jednego, stabilniejszego odbiorcę, a dopiero jeśli warunki wyjdą słabo przez koncentrację, wrócić do bankowej obrotówki jako planu B. Największy błąd to dziś nie sprawdzić żadnej z opcji i dalej finansować cudze terminy płatności własną nerwówką.
Pozdrawiamy.