› Fora › Finanse osobiste › Kredyty konsolidacyjne › Konsolidacja chwilówek po ustawie antylichwiarskiej – czy nadal ma sens? › Odpowiedz na: Konsolidacja chwilówek po ustawie antylichwiarskiej – czy nadal ma sens?
Cześć!
Przy takim układzie konsolidacja chwilówek jak najbardziej ma sens, bo u Ciebie problemem nie wygląda już sama wysokość długu, tylko chaos terminów i napięcie w budżecie. To właśnie jest moment, w którym warto działać, zanim kilka zobowiązań zacznie żyć własnym życiem i zmusi Cię do kolejnego rolowania. Sam pomysł połączenia wszystkiego w jedną ratę jest rozsądny, o ile nowa oferta rzeczywiście porządkuje sytuację, a nie tylko elegancko przesuwa koszt w czasie. Dobrze to widać przy kredycie konsolidacyjnym, gdzie liczy się nie tylko niższa rata, ale też pełny koszt i to, czy po konsolidacji naprawdę odzyskujesz kontrolę nad budżetem. Bankier potwierdza, że konsolidacja ma odciążyć miesięczne wydatki, ale trzeba patrzeć na oprocentowanie, prowizje i łączny koszt.
To pojedyncze, kilkudniowe opóźnienie sprzed dwóch miesięcy nie musi od razu zamykać Ci drogi do banku. Aktualne zestawienia wskazują, że kilka dni poślizgu zwykle nie przekreśla szans, choć oczywiście bank to zobaczy i oceni w szerszym kontekście. Dlatego przed rozmową dobrze sprawdzić Raport BIK i zobaczyć, jak to opóźnienie jest pokazane w danych. Przy okazji nie składałbym wniosków hurtowo. BIK przypomina, że wnioski o ten sam typ kredytu złożone w ciągu 14 dni są traktowane jak jedno zapytanie punktowo, ale i tak lepiej ograniczyć się do 1–2 sensownie wybranych prób niż robić finansowy casting po całym rynku.
Na Twoim miejscu przygotowałbym się do rozmowy bardzo prosto: lista wszystkich chwilówek, kwoty do spłaty, terminy, wysokość rat, dochód netto i jeden krótki opis, że chcesz zamienić kilka terminów na jedną przewidywalną ratę. To brzmi dużo lepiej niż „mam problem i nie wiem, co robić”. Warto też zajrzeć do działu pożyczki pozabankowe i chwilówki oraz do wątku jak wyjść z pętli chwilówek, bo tam najlepiej widać, że największym błędem jest dokładanie kolejnej pożyczki „na przeczekanie”.
Jeśli bank odmówi, wtedy dopiero rozważałbym plan B, ale nie w formie kolejnego refinansowania w sektorze pozabankowym. UOKiK od lat ostrzega, że rolowanie pożyczek i płatne odraczanie terminu spłaty potrafią szybko podnieść koszt całej historii, nawet jeśli z pozoru kupują tylko kilka tygodni oddechu. Jednocześnie UOKiK przypomina, że gdy widzisz kłopot ze spłatą, warto samemu wyjść do pożyczkodawcy z propozycją zmiany terminu albo rat, zanim zaległość urośnie i zacznie się windykacja.
Gdybym miał Ci dać najkrótszą odpowiedź: tak, bank może potraktować Cię poważnie mimo drobnego potknięcia, ale kluczowe jest, żebyś poszedł tam z uporządkowanymi liczbami i bez kolejnej chwilówki w tle. Przy stałej pracy i realnej chęci wyprostowania tematu to wygląda bardziej na problem organizacyjny niż na katastrofę kredytową.
Pozdrawiamy.