› Forum kredytowe › Kredyty dla firm › Faktoring, faktoring odwrotny › Faktoring dla małej firmy – ratunek czy droga usługa? › Odpowiedz na: Faktoring dla małej firmy – ratunek czy droga usługa?
Cześć!
Przy małej firmie faktoring jest jak najbardziej realnym narzędziem, ale tylko wtedy, gdy liczysz go jak usługę poprawiającą płynność, a nie jak cudowne źródełko gotówki. W Twoim przypadku brzmi to sensownie, bo problemem nie jest brak zleceń, tylko to, że klienci płacą po 30–60 dniach, a Ty w tym czasie finansujesz pensje, materiały i podatki z własnej kieszeni. Właśnie przy takim modelu faktoring jawny bywa praktyczny, bo zamienia fakturę we wcześniejszy wpływ i odcina część stresu związanego z czekaniem. Dobrze to zestawić z tematem kredytu dla firmy, bo wtedy łatwiej zobaczyć, czy bardziej opłaca się finansować całe potrzeby firmy limitem, czy tylko konkretne większe faktury
Jeśli chodzi o reakcję klientów na cesję wierzytelności, to dziś nie traktowałbym tego automatycznie jako wizerunkowej katastrofy. W wielu branżach to już normalne narzędzie, a nie sygnał „firma tonie”. Jasne, część kontrahentów może to zauważyć, ale dużo zależy od sposobu wdrożenia i komunikacji. W praktyce ważniejsze jest to, czy faktor ogarnia proces sprawnie i nie robi z kontaktu z Twoim klientem małego przesłuchania. Warto też spojrzeć na płynność finansową w małym biznesie, bo czasem większym zagrożeniem dla reputacji jest przeciąganie własnych płatności do dostawców niż sama informacja o cesji na fakturze.
Najczęstsze realne koszty to nie tylko jedna „prowizja za faktoring”. Zwykle w grze są:
prowizja od sfinansowanej faktury,
odsetki za okres finansowania,
czasem opłata za przyznanie limitu albo gotowość limitu,
i ewentualne koszty dodatkowe przy opóźnieniu spłaty przez kontrahenta.
Na rynku nadal widać oferty z prowizją od około 0,8–2,5% za 30 dni, ale finalny koszt zależy od rodzaju faktoringu, jakości kontrahenta i dodatkowych opłat. Dlatego właśnie nie warto patrzeć wyłącznie na pierwszą liczbę z reklamy. Sensownie jest porównać to z materiałem jak wyjść z napiętego cash flow bez dokładania chaosu, bo tu też łatwo wziąć produkt, który poprawia płynność „na papierze”, a w praktyce tylko zmienia miejsce stresu.
Ja przy Twoim opisie nie wdrażałbym faktoringu od razu jako stałego paliwa dla całej firmy. Rozsądniej wygląda model:
najpierw finansowanie największych faktur,
potem ocena, czy koszt jest niższy niż ból związany z czekaniem 45–60 dni,
a dopiero później decyzja, czy robić z tego stałe narzędzie.
To daje realny test bez uzależniania całej firmy od zewnętrznego finansowania. Dobrze też równolegle popracować nad warunkami współpracy z kontrahentami i finansami firmy, bo czasem jedna poprawiona klauzula płatności daje więcej niż kolejny produkt finansowy.
Gdybym miał odpowiedzieć najkrócej:
tak, faktoring dla małej firmy ma sens, ale najlepiej jako narzędzie do większych faktur i pod warunkiem, że uczciwie policzysz pełny koszt, a nie tylko prowizję z ulotki. Jeśli kontrahenci są stali i wiarygodni, to właśnie w takim modelu często wychodzi najlepiej.
Pozdrawiamy.
