Odpowiedź forum utworzona
-
AutorWpisy
-
Cześć!
Kredyt bez sprawdzania BIK to nieoficjalnie kredyt dla ludzi, którzy są nieuczciwi lub desperaci. Firmy, które oferują takie kredyty, wiedzą, że ryzykują – dlatego naliczają oprocentowanie, które pozwoli im zarobić, nawet jeśli połowa klientów nie zapłaci. RRSO sięga 30-50%, czasem wyżej. To drożej niż chwilówki.
Druga rzecz: kredyt bez BIK zazwyczaj oferują parabanki, czyli firmy pożyczkowe. Pracują inaczej niż banki – mogą być bardziej agresywni w windykacji, mogą sprzedać Twój dług jakiejś firmie windykacyjnej za grosze, i wtedy rzeczywiście możesz mieć problemy.
Trzecia rzecz: jeśli masz złą historię kredytową, to oznacza, że już raz nie spłacałeś lub spłacałeś z opóźnieniami. Wziąć nowy kredyt na konsolidację oznacza, że stwarzasz sobie nowy problem, zamiast rozwiązywać stary. Jeśli nie potrafisz spłacać pięciu rat, to nie spłacisz jednej większej.
Praktycznie: zanim weźmiesz cokolwiek bez BIK, spróbuj negocjacji z obecnymi wierzycielami. Wyślij pismo do każdego, że chcesz konsolidować i pytaj, czy są gotowi pracować z Tobą. Wiele osób tego nie robi, bo myślą, że to nie zadziała. Ale banki wolą renegocjować niż tracić klienta.
Jeśli naprawdę masz zły BIK, skontaktuj się z poradnią dla zadłużonych – pokażą Ci, jakie masz rzeczywiste opcje, i czy konsolidacja w ogóle ma sens w Twojej sytuacji.
Ile masz długu razem? I w jaki sposób go zaciągnąłeś – które firmy?
Cześć! Rozumiem pokusę – szybkość i brak zbędnych papierów to kuszące rozwiązanie. Ale stop, zanim klikniesz „potwierdź”.
Pożyczki online (Wonga, Provident, Vivus, Bocian) działają szybko, bo nie robią żadnych badań. Pieniądze dostaniesz naprawdę w kilka minut. Ale cena za tę szybkość? Oprocentowanie to koszmar – RRSO sięga 300-400%, czasem i wyżej. Na pożyczce 5 000 zł na rok zapłacisz 2 000-3 000 zł samych odsetek. To nie pożyczka, to pułapka.
Jeśli rzeczywiście potrzebujesz szybko, najpierw spróbuj banku – firmy takie jak mBank czy ING dają decyzję w 24 godziny, a RRSO jest 10 razy niższe. Tak, trzeba wysłać dokumenty, ale to zajmie Ci 30 minut. To naprawdę warto poczekać te 24 godziny, zamiast wpłacać się w chwilówkę.
Jeśli bank Cię odrzuci – wtedy zwróć uwagę, że problem nie leży w szybkości, ale w Twoim scoringu kredytowym. Chwilówka to nie rozwiązanie, to zawieszenie problemu. W momencie, gdy nie będziesz mieć na następną ratę chwilówki, weźmiesz drugą. A potem trzecią. To tak działa – spirala zadłużenia.
Praktycznie: jeśli musisz brać chwilówkę, bierz to, co rzeczywiście potrzebujesz (nie „może się przyda”), i spłacaj ją zaraz, jak tylko będziesz miał pieniądze. Nie przedłużaj terminu spłaty – każde przedłużenie dodaje kolejny miesiąc odsetek.
Szczerze: przeczytaj o pożyczkach pozabankowych – tam zobaczysz, co się dzieje z ludźmi, którzy wpadli w pułapkę chwilówek.
Ile Ci brakuje? Może jest inne rozwiązanie niż chwilówka?
Pozdrawiamy.
Cześć! Na dziś nie ma jednego „najlepszego banku” – zależy od Twojej sytuacji. Ale mogę Ci powiedzieć, na co patrzeć.
Zapomnij o oprocentowaniu – patrz na RRSO. To jedyna liczba, którą możesz porównywać. PKO BP, mBank, ING, Santander zazwyczaj oferują RRSO między 8-10%, ale to zależy od Twojego scoringu kredytowego. Jeśli masz gorszy BIK, oferta będzie droższa u każdego. Różnice między bankami potrafią być kilka procent, a to zmienia ratę nawet o kilkaset złotych rocznie.
Najlepiej sprawdź nasze porównanie kredytów gotówkowych – tam są konkretne RRSO i plusy/minusy każdej oferty. Dodatkowo możesz się podeprzeć TotalMoney, Moneteo czy Bankier, żeby sprawdzić, czy kolejność banków się pokrywa. Jeśli widzisz ten sam bank u każdego w top 3 – to dobry znak.
Czynniki, które rzeczywiście liczą się: RRSO (oczywiście), prowizja (idealnie 0%), czy ubezpieczenie ASO jest obowiązkowe czy nie (jeśli obowiązkowe, dodaj 2-3% do RRSO), okres spłaty (dłuższy = niższa rata, ale więcej odsetek razem), możliwość wcześniejszej spłaty bez kar. Każdy bank to układa inaczej, dlatego nie patrzysz na pół-ofertę – bierzesz całość.
Doradca finansowy? Jeśli bierze prowizję z kredytu, to słaba opcja – on preferuje bank, który mu daje procent. Jeśli pracuje za stałą opłatę i nie ma związku z żadnym bankiem, wtedy może być przydatny. Ale szczerze: jeśli potrafisz przeczytać kilka ofert z rankingu i porównać RRSO, sam stanowisz sobie za adwokata.
Jaka jest Twoja sytuacja – ile chcesz pożyczyć i na ile lat?
Pozdrawiamy.
Cześć!
Przewalutowanie to nie magia, ale czasem może Ci pomóc – zależy od sytuacji.
Przewalutowanie to zamiana kredytu frankowego na złotowy. Teoretycznie: frank rośnie, więc jeśli przechodzisz na złote teraz, blokujesz obecny kurs i nie ryzykujesz dalszych podwyżek rat. Ale praktycznie: bank przy przewalutowaniu doda sobie marżę, mogą być opłaty, a przede wszystkim – jeśli frank spadnie, będziesz żałować. To gra w ruletę.
Wiele banków i tak już oferuje przewalutowanie, bo widzą, że frankowe kredyty to PR-owy koszmar dla nich. Spytaj wprost swojego banku, czy mogą Ci przeliczyć na złote. Nie boli pytać. Niektóre banki robią to za niewielką opłatą, inne chcą za dużo – porównaj oferty.
Renegocjacja warunków to realistyczniejsza opcja. Możesz negocjować marżę (obniżkę spreadu), zmianę okresu spłaty, czy przesunięcie rat. Bank woli renegocjować niż tracić klienta, który pójdzie do sądu. Pismo polecone z propozycją zawsze działa lepiej niż rozmowa telefoniczna.
Praktycznie: najpierw zażądaj od banku propozycji przewalutowania na złote – zobaczysz, co to będzie kosztować. Jednocześnie wystaw pismo z prośbą o obniżkę marży lub zmianę warunków. Bank będzie bardziej elastyczny, jeśli zobaczą, że masz opcje.
Unikaj szybkich decyzji. Frankowce to długotrwały problem, nie ratuj się pierwszą propozycją, która się pojawi. Porównaj kilka wariantów, przeanalizuj na papierze, i dopiero wtedy działaj.
Pozdrawiamy.
Cześć!
To trudne pytanie, bo odpowiedź zależy od Twojej sytuacji i zasobów finansowych.
Walka o unieważnienie to proces długi – mówię o 2-5 latach w sądzie. Niektórzy wygrywają, ale nie wszyscy. Sądy uznają, że klauzule w umowach frankowych były niedozwolone (zwłaszcza te dające bankowi prawo do jednostronnej zmiany warunków), ale każda sprawa jest inna. Jeśli bank miał prawo zmienić oprocentowanie lub marżę, a robił to transparentnie – trudniej wygrać.
Potrzebujesz adwokata specjalizującego się we frankach – bez niego szanse są bliskie zeru. A adwokat to koszt 2 000-10 000 złotych, czasem prowizja od kwoty, którą wygrasz. Jeśli przegrasz, te pieniądze są stracone. Dlatego najpierw konsultuj się u adwokata (czasem pierwsza rozmowa jest bezpłatna), on oceni, czy masz szanse.
Dokumenty, które będą potrzebne: umowa kredytowa (oryginał), wszystkie pisma od banku dotyczące zmian oprocentowania lub marży, wyciągi pokazujące, jak rosły Twoje raty, dowody Twoich zapłat. Im więcej masz dokumentacji, tym lepiej dla Ciebie.
Praktycznie: zanim podejmiesz decyzję, skontaktuj się z poradnią frankowców (są darmowe). Oni ocenią, czy warto walczyć w Twojej konkretnej sytuacji. Czasem bank się dogada, jeśli zobaczą, że Ty serio idziesz do sądu – nie lubią złego rozgłosu w mediach.
Ryzyko: jeśli przegrasz, jesteś biedniejszy o honorarium adwokata i emocjonalnie wyczerpany. Ale jeśli wygrasz, mogą być odszkodowania lub umorzenie części długu. To kwestia szans i Twojego stanu psychicznego – czy możesz żyć w niepewności przez lata?
Rada: nie bierz tego decyzji na emocjach. Przeanalizuj razem z adwokatem, czy masz szanse, i dopiero wtedy decyduj.
Pozdrawiamy.
Cześć!
Kredyty frankowe to rzeczywiście gorący temat i słusznie się martwisz.
Krótko: frank szwajcarski od lat rośnie względem złotego, a Ty spłacasz kredyt w frankach. Jeśli wziąłeś kredyt na 300 000 CHF, a frank podrożał o 30%, to matematycznie Twój dług wzrósł o kilkadziesiąt tysięcy złotych, choć nic nie zmieniło się w umowie. To nie jest uczciwe, ale tak działa system.
Sprawy sądowe toczyły się lata, a wyniki są mieszane. Sądy mówiły, że niektóre klauzule były niedozwolone (te mówią, że bank może zmienić warunki bez Twojej zgody), ale nie ma uniwersalnego wyroku na wszystkie frankowce. Każda sprawa jest oceniana osobno. Niektórzy wygrywają odszkodowania, inni nie.
Opcje, które masz: złożyć pozew o unieważnienie umowy (kosztuje, ale czasem się opłaca), negocjować z bankiem na umorzenie różnicy, albo czekać i modlić się, że frank spadnie. Prawda jest taka, że bez adwokata zajmującego się frankami trudno Ci będzie wygrać, a adwokat to koszt.
Rada: skontaktuj się z organizacjami frankowców (są darmowe poradnie), one wiedzą aktualnie, jakie są decyzje sądowe i czy w Twojej sytuacji warto walczyć. Czasem Bank może się dogadać, jeśli zobaczą, że idziesz do sądu – lubią unikać problemów z opinią publiczną.
Na razie czekaj na więcej informacji od fachowców. To nie problem, który musisz rozwiązywać sam.
Pozdrawiamy.
2026-01-18 o 15:05 w odpowiedzi na: Jakie dokumenty są potrzebne do uzyskania kredytu hipotecznego? #11114Cześć!
Dokumenty to klucz – jeśli masz wszystko przygotowane, proces przyspieszysz nawet o miesiąc.
Zaświadczenie z pracy (na firmowym papierze, z pieczątką) i PIT z ostatnich 2 lat to podstawa. Bank chce widzieć, ile zarabiasz i jak długo pracujesz. Dodaj do tego wyciągi bankowe z ostatnich 3 miesięcy – pokazują, że faktycznie otrzymujesz pieniądze. Jeśli pracujesz na zlecenie albo jesteś przedsiębiorcą, trzeba ostatnie 2-3 lata rozliczeń.
Do tego umowa przedwstępna lub promesa sprzedaży, odpis z ksiąg wieczystych i wycena nieruchomości. Bank zleci wycenę, ale przygotuj się na to. Dowód osobisty, oczywiście, i zaświadczenie z BIK o historii kredytowej (nieobowiązkowe, ale dobrze mieć).
Jeśli wkład własny pochodzi od rodziny, napisz oświadczenie, że to dar, a nie pożyczka – bank o to pyta. Wszystkie kopie możesz poświadczyć u notariusza, choć nie zawsze jest to wymagane.
Praktycznie: zbierz wszystko naraz i dostarczysz bankowi od razu. Jeśli będziesz czekać, aż bank prosi o kolejne dokumenty, proces się przeciąga. Pierwszy raz wszystko sprawnie = szybka decyzja.
Jaka jest Twoja sytuacja zawodowa? To ma znaczenie dla wyboru dokumentów.
Pozdrawiamy.
Cześć! Świetnie, że pytasz o koszty przed podpisaniem – wiele osób się zaskakuje, gdy czyta umowę.
Prowizja za udzielenie kredytu – większość banków bierze 1-3% od kwoty. Na kredycie 300 000 zł to 3 000-9 000 złotych od razu. Niektóre banki promocyjnie mówią „bez prowizji”, ale kompensują to wyższym RRSO. Zawsze porównuj całkowity koszt, a nie poszczególne elementy.
Ubezpieczenie kredytu (ASO) – to obowiązkowe w większości banków. Chroni bank (i Ciebie), jeśli stracisz pracę czy zachorujesz. Może dodać 0,3-0,8% do RRSO. Pytaj wprost, czy jest obowiązkowe – niektóre banki pozwalają go opuścić.
Ubezpieczenie nieruchomości – wymagane przez bank. To nie jest opcja, musisz je mieć. Koszt zależy od wartości mieszkania, lokalizacji, materiału budynku. Polisy kosztują 0,2-0,5% wartości mieszkania rocznie.
Opłata za założenie kredytu – zwykle 100-500 zł, czasem wliczona w prowizję, czasem osobno.
Opłata za wpisanie hipoteki do ksiąg wieczystych – to koszty sądowe, około 0,5% od wartości nieruchomości, ale możesz to negocjować z bankiem (czasem bank pokrywa).
Wycena nieruchomości – wycena mieszkania, 300-800 zł. Bank chce wiedzieć, ile rzeczywiście jest warte.
Rzeczoznawca majątkowy – jeśli bank tego wymaga, to dodatkowo 500-1500 zł.
Rata ubezpieczenia od utraty zdolności płatniczej – to dodatkowe ubezpieczenie, opłacane osobno. Nie jest obowiązkowe, ale wiele osób je bierze. Koszt 30-100 zł miesięcznie.
Praktycznie: przed podpisaniem umowy poproś bank o dokładny rozkład wszystkich kosztów (zwane Informacją Podsumowującą). Tam zobaczysz wszystko czarno na białym. Porównaj rozkład między trzema bankami – czasem różnice są spore.
Rada: nie bierz dodatkowych ubezpieczeń (poza obowiązkowym i ubezpieczeniem nieruchomości), chyba że masz naprawdę niestabilny dochód. Reszta to marża dla banku.
Koszty kredytu hipotecznego – tam są konkretne przykłady liczb, sprawdź najnowsze info o kredytach hipotecznych.
Ile planujesz pożyczyć? Mogę Ci szybko obliczyć przybliżone koszty.
Pozdrawiamy.
Cześć! Kredyt hipoteczny to zupełnie inna liga niż kredyt gotówkowy – tu mówimy o decyzji na 20-30 lat, więc trzeba być ostrożnym.
Najpierw: zdolność kredytowa. Bank chce widzieć, że zarabiasz wystarczająco dużo i masz czystą historię. Sprawdź swoją zdolność u pośrednika hipotecznego (to bezpłatne) – wtedy będziesz wiedzieć, na ile kredytu Cię stać.
Oprocentowanie hipoteczne zależy od wielu czynników: stopy NBP (teraz spadają, co jest dla Ciebie dobre), typ oprocentowania (stałe vs zmienne), wkład własny (im wyższy, tym lepsze warunki). Nie możesz brać zmiennego, jeśli boisz się wzrostu rat w przyszłości – stałe daje pewność, ale może być droższe teraz.
Drugi punkt: wkład własny. Bank będzie chciał, żebyś sam dołożył 10-20%. Im wyższy wkład, tym lepsze RRSO. Jeśli masz mniej niż 10%, pewnie nie dostaniesz kredytu.
Trzecia rzecz: okres spłaty. 20 lat to standard, ale możesz zmienić na 15, 25, 30. Dłuższy okres = niższa rata, ale więcej zapłacisz odsetek. Musisz znaleźć równowagę z tym, kiedy chcesz mieć mieszkanie opłacone.
Banki: PKO BP, mBank, ING, Santander, Alior – wszyscy oferują kredyty hipoteczne. Różnice w RRSO bywają małe (0,3-0,5%), ale na 300 000 zł to może być różnica kilkunastu tysięcy złotych. Porównaj minimum trzech.
Narzędzia: Kredytomat, Expander, BankierPL – tam są kalkulatory hipoteczne. Ale najlepsza porównywarka to pośrednik hipoteczny – robi to za Ciebie i ma dostęp do lepszych ofert niż te publiczne.
Rada: nie spiesz się. Teraz stopy spadają, więc warunki się poprawiają. Przygotuj dokumenty (ostatnia deklaracja PIT, zaświadczenie z pracy, dowód zdolności), porównaj oferty i dopiero wtedy składaj aplikacje. Każda aplikacja zostaje zanotowana.
Przeczytaj artykuł o kredytach hipotecznych w 2026 roku – tam są aktualne informacje o stanie rynku.
Jaki masz wkład własny? To zmienia wiele.
Pozdrawiamy.
Cześć! Rozumiem, że czujesz się bezradny, ale stop – jeszcze nie wszystko stracone. To, że widzisz problem, to już pierwszy krok.
Najważniejsze teraz to to, że musisz działać szybko, ale z głową. Zanim pomyślisz o konsolidacji czy jakichkolwiek posunięciach, zrób sobie pełny audyt. Wypisz każdy dług: do kogo winien, ile, oprocentowanie, termin spłaty. Sprawdź BIK – może coś tam jest błędnie wpisane. To zajmie Ci godzinę, ale będziesz wiedzieć, z czym walczysz.
Druga rzecz: przestań brać nowe pożyczki. Już wiem, że to brzmi jak oczywistość, ale w Twojej sytuacji każda nowa chwilówka to wbijanie sobie noża w plecy. Chwilówki to pułapka – RRSO do 400%, to znaczy, że im więcej bierzesz, tym bardziej się toniesz.
Trzecia rzecz: skontaktuj się z poradnią dla zadłużonych. Przy każdym urzędzie gminy jest darmowa porada – doradca przygotuje dla Ciebie pismo do wierzycieli, wyjaśni Twoje prawa, powie, czy konsolidacja ma sens, czy może inne rozwiązanie będzie lepsze. To naprawdę bezpłatne i to jest właściwie miejsce, gdzie powinieneś zacząć, zanim coś podpiszesz.
Konsolidacja może zadziałać, ale tylko jeśli spełnisz warunki: dochód wystarczający, żeby bank Cię zaakceptował, i naprawdę zmienisz sposób wydawania pieniędzy. Jeśli zaciągniesz kredyt konsolidacyjny, a potem zaraz znowu zaciągniesz chwilówki – jesteś w jeszcze gorszej sytuacji.
Jeśli banki Ci nie pomagają, to oznacza, że podchodziłeś do nich źle. Nie proś – mów, że szukasz rozwiązania. Pismo polecone z prośbą o przesunięcie rat lub obniżkę działa lepiej niż rozmowa telefoniczna. Bank woli mieć połowę raty przez 3 miesiące niż czekać na windykację.
Ostatnia opcja, jeśli naprawdę nie dam rady – upadłość konsumencka. To poważny krok, ale czasem jedynym wyjściem. Ale zanim tam pójdziesz, spróbuj wszystkiego innego.
Działaj teraz. Jeśli czekasz, długi tylko rosną, a stres rośnie. Poradnia dla zadłużonych, pełen audyt swoich długów, i konkretne pismo do wierzycieli. To są Twoje pierwsze kroki.
Pozdrawiamy.
Cześć! Konsolidacja to nie magia, ale dla Ciebie może być ratunkiem – jedna rata zamiast pięciu to ogromna różnica w głowie i w portfelu.
Jak to działa: bierzesz nowy kredyt, spłacasz nim wszystkie stare długi, zostaje jedna rata u jednego banku. RRSO może być niższe niż średnia Twoich obecnych rat, szczególnie jeśli wiele z nich to chwilówki (tam RRSO sięga 300-400%).
Plusy:
-
Jedna rata = przejrzystość
-
Często niższe RRSO niż mieszanka starych długów
-
Mniej stresujące – wiesz, ile płacisz i do kiedy
-
Możliwość negocjacji warunków z jednym bankiem zamiast kilku
Minusy (które wszyscy ignorują):
-
Okres kredytowania się wydłuża – płacisz dłużej, więcej odsetek razem
-
Koszty: prowizja, ubezpieczenie (mogą dodać kilka procent RRSO)
-
Bank może nie przyjąć konsolidacji, jeśli masz złą historię lub zbyt duży dług
-
Jeśli masz problem ze spłatami – znowu będziesz w chaosie, ale z większym kredytem
Praktycznie: konsolidacja działa, jeśli:
-
Naprawdę zmienisz nawyki wydatków (a nie zaciągniesz nowe długi)
-
Twoje RRSO spadnie znacznie (nie tylko o 1-2%)
-
Będziesz miał stabilny dochód przez cały okres spłaty
Alternatywy przed konsolidacją:
-
Negocjuj bezpośrednio z wierzycielami – czasem się zgodzą na niższe raty
-
Porada u specjalisty (darmowa przy poradni dla zadłużonych)
-
Refinansowanie – czasem można refinansować sam kredyt u innego banku bez konsolidacji
Rada: najpierw spróbuj negocjacji z każdym wierzycielem (przesunięcie rat, obniżka). Jeśli się nie uda – wtedy konsolidacja. Zawsze bierz konkretne oferty (w piśmie!) zanim podpiszesz cokolwiek.
Przeczytaj artykuł o konsolidacji długów – tam są konkretne przykłady, ile możesz zaoszczędzić.
Ile w sumie masz długu? Ile zarabiasz? To ważne, żeby ocenić, czy konsolidacja Ci się opłaci.
Pozdrawiamy.
Cześć!
To poważna decyzja, ale zanim pójdziesz tą drogą, trzeba wiedzieć, o co chodzi.
Upadłość konsumencka to ostateczność, a nie magiczna różdżka. Plusy: możesz umorzyć część długów (do 50%), a reszta spłacisz przez 3 lata. Minusy: wpis do rejestru, gorzej z kredytami przez 5-10 lat, mogą przejąć część majątku.
Warunki: musisz udowodnić, że nie masz szans spłacić długów bez upadłości. Bank lub sąd muszą się zgodzić. Proces trwa minimum rok, czasem i dłużej. Koszt – kilkaset złotych sądowe, plus honorarium dla syndyka (zwykle bierze z tego, co uzbiera).
Najważniejsze: przed upadłością spróbuj konsolidacji, negocjacji z wierzycielami, czy pomocy poradni dla zadłużonych. Wiele osób przechodzi upadłość zbyt szybko, zanim spróbowały innych opcji.
Wpływ na kredyty: tak, będziesz miał problem przez lata. Ale jeśli już jesteś w spirali i nie możesz spłacać – czasem to jedyne wyjście.
Rada: najpierw spotkaj się z doradcą do spraw upadłości konsumenckiej (poradnia przy sądzie lub adwokat) – to często bezpłatna konsultacja. Powiedzą Ci, czy to Twoja opcja czy może coś innego by zadziałało.
Jaki jest Twój całkowity dług? Ile zarabiasz? Odpowiadaj szczerze – może być inne rozwiązanie.
Pozdrawiamy.
2026-01-17 o 11:44 w odpowiedzi na: Jakie macie opinie o bankach oferujących najlepsze kredyty gotówkowe? #11107Hej! To zależy od Twojej sytuacji – nie ma jednego „najlepszego” banku dla wszystkich.
Duże banki (PKO BP, mBank, ING, Santander) zazwyczaj mają niższe RRSO (7-9%), ale wymagają wyższych dochodów i czystego BIK. Są bardziej elastyczne w negocjacjach, jeśli będziesz mieć problemy.
Banki online (mBank, ING) często oferują szybsze decyzje i lepsze warunki dla młodszych osób z dobrym scoringiem. Brak oddziału to plus dla niektórych, minus dla innych.
Banki drugiego wyboru (np. Credit Agricole, Getin Noble) czasem oferują lepsze RRSO dla osób z gorszą historią kredytową, ale czytaj dokładnie umowę.
Porady:
Porównaj RRSO w kalkulatorach wszystkich trzech wybranych przez siebie banków
-
Weź ofertę, a nie podpisuj od razu
-
Spytaj wprost o wszystkie opłaty dodatkowe
-
Jeśli masz problem z BIK, nie pytaj w każdym banku – każda aplikacja zostawia ślad
-
Nigdy nie słuchaj tylko recenzji online – Twoja sytuacja może być inna
Konkretnie teraz (2026): stopy spadają, więc warunki są lepsze niż kilka miesięcy temu. To dobry moment na ubieganie się o kredyt.
Jaka jest Twoja sytuacja (dochód, historia kredytowa)? Mogę bardziej sprecyzować poradę.
Pozdrawiamy.
2026-01-17 o 11:41 w odpowiedzi na: Jakie czynniki wpływają na wybór najlepszego kredytu gotówkowego? #11106Cześć! Świetne pytanie – rzeczywiście RRSO to nie wszystko, choć wiele osób myśli, że wystarczy.
Zacznijmy od podstawy: RRSO to rzeczywista roczna stopa oprocentowania – tam są już wszystkie koszty wliczone: odsetki, prowizja, ubezpieczenie. To jedyna liczba, którą możesz legalnie porównywać między bankami. Jeśli bank mówi „3% oprocentowania”, to niepełna informacja – liczy się RRSO.
Ale są rzeczy, które RRSO nie pokazuje wystarczająco wyraźnie:
Prowizja za udzielenie kredytu – wiele banków bierze 1-3% od kwoty. Na kredycie 10 000 zł to 200-300 zł od razu. Niektóre banki mówią „bez prowizji”, ale kompensują to wyższym oprocentowaniem. Zawsze porównuj ostateczną ratę, a nie pojedyncze elementy.
Okres kredytowania – tu masz wybór. Kredyt na 3 lata będzie Cię kosztować mniej w odsetkach niż na 6 lat, ale rata będzie wyższa. Musisz znaleźć równowagę między tym, co możesz spłacać co miesiąc, a całkowitym kosztem. Nie ma tu złotego rozwiązania.
Możliwość wcześniejszej spłaty bez kar – to bardzo ważne. Jeśli dostaniesz bonus, spadek czy nagły przychód, chcesz móc spłacić kredyt wcześniej bez dodatkowych kar. Sprawdź to w umowie przed podpisaniem.
Elastyczność rat – czy możesz czasowo obniżyć ratę lub przesunąć termin? To się może przydać w trudniejszym okresie (utrata pracy, choroba). Bank, który oferuje trochę elastyczności, to bank, z którym będziesz zadowolony.
Praktyka: weź oferty z trzech banków, porównaj ich RRSO, ale też pytaj o wszystkie dodatkowe koszty. Każdy bank inaczej je rozlicza. Używaj kalkulatorów na stronach banków – tam zobaczysz całkowitą ratę i całkowity koszt kredytu.
Ważne: sprawdź też swój scoring w BIK, zanim aplikujesz – czysty profil kredytowy to lepsze warunki. Każda aplikacja o kredyt zostaje zanotowana, a zbyt wiele aplikacji w krótkim czasie obniża Twoją zdolność kredytową.
Tu znajdziesz porównanie konkretnych ofert kredytów gotówkowych z liczbami – powinno Ci się wszystko wyjaśnić.
Pytania? 👍
Pozdrawiamy.
Bezrobocie to jedna z najtrudniejszych sytuacji finansowych – ale mam dobrą wiadomość: banki to wiedzą i są gotowe negocjować, bo wiedzą, że bezrobotny, który próbuje spłacać, to lepiej niż ten, który się podda. Kluczem jest szybkość – nie czekaj, aż przestaniesz płacić raty.
Natychmiast skontaktuj się z każdym wierzycielem i powiedz im prawdę: straciłeś pracę, ale szukasz jej, i chcesz znaleźć rozwiązanie. Najlepiej zrób to na piśmie (email, list polecony) – banki traktują poważnie tylko dokumenty. Zaproponuj czasową redukcję rat, np. przez 3-6 miesięcy, kiedy szukasz zatrudnienia. Wiele banków ma tzw. wakacje kredytowe lub możliwość przesunięcia spłaty – musisz o to poprosić. Bezrobocie to uzasadniona przyczyna, a bank woli mieć ratę niższą niż żaden dochód z windykacji.
Drugi krok: zasiłek dla bezrobotnych. Zarejestruj się w urzędzie pracy – będziesz otrzymywać zasiłek (wysokość zależy od dochodów z ostatnich 12 miesięcy). To nie są pieniądze, które rozwiążą problem, ale to coś. Jednocześnie urząd pracy oferuje bezpłatne porady zawodowe i szkolenia – wykorzystaj to. Może pomoże Ci to znaleźć pracę szybciej.
Trzeci punkt: jeśli masz rodzinę lub blisko żyjących krewnych – rozmawiaj z nimi. Niewielu ludzi lubi prosić o pieniądze, ale czasowe wsparcie rodzinne to lepsze rozwiązanie niż nowy kredyt czy pożyczka. Nie wpadaj w pułapkę myślenia, że musisz spłacać wszystko natychmiast – priorytetem jest przeżycie.
Czwarty krok: skoncentruj się na wydatkach. Jeśli straciłeś dochód, musisz zmniejszyć wydatki do minimum. Mieszkanie, jedzenie, media – reszta czeka. Anuluj abonamenty, zmień operatora, negocjuj rachunki za media. Każdy złoty, który zaoszczędzisz, wydłuży Ci bezpieczeństwo finansowe.
Piąty punkt – bardzo ważny: skontaktuj się z poradnią dla zadłużonych. Przy każdym urzędzie gminy działa darmowa porada – doradca pomoże Ci przygotować pismo do banków, wyjaśni Twoje prawa i opcje. To zupełnie bezpłatne i jest to jedyna rzecz, którą powinieneś zrobić PRZED podejmowaniem dalszych decyzji. Poradnia wie, jak negocjować, a banki biorą ich pisma poważnie.
Jeśli masz kilka kredytów, rozważ konsolidację – jedna rata zamiast pięciu to znacznie łatwiejsze do zarządzania, gdy masz zmniejszone dochody. Czasami jeden bank chętnie przejmie wszystkie Twoje długi za jedną ratę, bo widzisz skonsolidować całą sytuację.
Ostatnia, ale ważna rada: będziesz temtem dla windykatorów, jeśli nie będziesz płacić. Przeczytaj, co to jest przedsądowe wezwanie do zapłaty i proces windykacyjny w Polsce – znając swoje prawa, nie panikujesz, gdy się pojawi. Wiele osób boi się windykacji, ale to normalna procedura, a Ty masz prawa, które Cię chronią.
Najważniejsze: działaj, teraz kiedy masz jeszcze oszczędności. Rozmowa z bankami jest zawsze możliwa, ale wymagają dowodów bezrobocia i konkretnego planu. Znajdź pracę, zmniejsz wydatki, skontaktuj się z poradnią – to trzy filary, które Cię uratują.
-
-
AutorWpisy