Faktoring dla małej firmy – ratunek czy droga usługa?

Fora Kredyty dla firm Faktoring, faktoring odwrotny Faktoring dla małej firmy – ratunek czy droga usługa?

Wyświetlanie 2 wpisów - od 1 do 2 (z 2 w sumie)
  • Autor
    Wpisy
  • #12019 Odpowiedz | Cytat
    FranekP

      Witam.

      Prowadzę małą firmę usługową i coraz częściej mam problem nie z brakiem klientów, tylko z terminami płatności. Faktury są wystawione, praca wykonana, a pieniądze wpływają po 30, 45 albo 60 dniach. W tym czasie trzeba zapłacić ludziom, kupić materiały i opłacić podatki. Zaczynam więc rozważać faktoring, ale nie wiem, czy dla małej firmy to realne narzędzie, czy raczej droga usługa, która wygląda dobrze dopóki nie policzy się prowizji, odsetek i wszystkich drobnych opłat.

      Najbardziej interesuje mnie faktoring jawny dla kilku stałych kontrahentów. Nie chcę finansować każdej faktury, tylko te większe, które mocno blokują płynność. Obawiam się jednak, jak klienci zareagują na informację o cesji wierzytelności. Czy nie uznają, że firma ma problemy finansowe? Z drugiej strony mam dość sytuacji, w której jestem darmowym bankiem dla większych podmiotów.

      Czy ktoś korzystał z faktoringu przy obrotach niewielkiej firmy i może powiedzieć, gdzie są faktyczne koszty? Czy lepiej wybrać limit faktoringowy, czy pojedyncze finansowanie faktur? Chciałbym uniknąć rozwiązania, które poprawi płynność na papierze, a w praktyce tylko przesunie stres z jednego miejsca na drugie. Zastanawiam się też, czy faktoring traktować jako stałe narzędzie, czy tylko awaryjnie przy największych fakturach. Nie chciałbym uzależnić firmy od finansowania zewnętrznego, jeśli problem da się rozwiązać lepszymi terminami w umowach.

      #12040 Odpowiedz | Cytat

      Cześć!

      Przy małej firmie faktoring jest jak najbardziej realnym narzędziem, ale tylko wtedy, gdy liczysz go jak usługę poprawiającą płynność, a nie jak cudowne źródełko gotówki. W Twoim przypadku brzmi to sensownie, bo problemem nie jest brak zleceń, tylko to, że klienci płacą po 30–60 dniach, a Ty w tym czasie finansujesz pensje, materiały i podatki z własnej kieszeni. Właśnie przy takim modelu faktoring jawny bywa praktyczny, bo zamienia fakturę we wcześniejszy wpływ i odcina część stresu związanego z czekaniem. Dobrze to zestawić z tematem kredytu dla firmy, bo wtedy łatwiej zobaczyć, czy bardziej opłaca się finansować całe potrzeby firmy limitem, czy tylko konkretne większe faktury

      Jeśli chodzi o reakcję klientów na cesję wierzytelności, to dziś nie traktowałbym tego automatycznie jako wizerunkowej katastrofy. W wielu branżach to już normalne narzędzie, a nie sygnał „firma tonie”. Jasne, część kontrahentów może to zauważyć, ale dużo zależy od sposobu wdrożenia i komunikacji. W praktyce ważniejsze jest to, czy faktor ogarnia proces sprawnie i nie robi z kontaktu z Twoim klientem małego przesłuchania. Warto też spojrzeć na płynność finansową w małym biznesie, bo czasem większym zagrożeniem dla reputacji jest przeciąganie własnych płatności do dostawców niż sama informacja o cesji na fakturze.

      Najczęstsze realne koszty to nie tylko jedna „prowizja za faktoring”. Zwykle w grze są:
      prowizja od sfinansowanej faktury,
      odsetki za okres finansowania,
      czasem opłata za przyznanie limitu albo gotowość limitu,
      i ewentualne koszty dodatkowe przy opóźnieniu spłaty przez kontrahenta.
      Na rynku nadal widać oferty z prowizją od około 0,8–2,5% za 30 dni, ale finalny koszt zależy od rodzaju faktoringu, jakości kontrahenta i dodatkowych opłat. Dlatego właśnie nie warto patrzeć wyłącznie na pierwszą liczbę z reklamy. Sensownie jest porównać to z materiałem jak wyjść z napiętego cash flow bez dokładania chaosu, bo tu też łatwo wziąć produkt, który poprawia płynność „na papierze”, a w praktyce tylko zmienia miejsce stresu.

      Ja przy Twoim opisie nie wdrażałbym faktoringu od razu jako stałego paliwa dla całej firmy. Rozsądniej wygląda model:
      najpierw finansowanie największych faktur,
      potem ocena, czy koszt jest niższy niż ból związany z czekaniem 45–60 dni,
      a dopiero później decyzja, czy robić z tego stałe narzędzie.
      To daje realny test bez uzależniania całej firmy od zewnętrznego finansowania. Dobrze też równolegle popracować nad warunkami współpracy z kontrahentami i finansami firmy, bo czasem jedna poprawiona klauzula płatności daje więcej niż kolejny produkt finansowy.

      Gdybym miał odpowiedzieć najkrócej:
      tak, faktoring dla małej firmy ma sens, ale najlepiej jako narzędzie do większych faktur i pod warunkiem, że uczciwie policzysz pełny koszt, a nie tylko prowizję z ulotki. Jeśli kontrahenci są stali i wiarygodni, to właśnie w takim modelu często wychodzi najlepiej.

      Pozdrawiamy.

    Wyświetlanie 2 wpisów - od 1 do 2 (z 2 w sumie)
    Odpowiedz na: Odpowiedź #12040 w Faktoring dla małej firmy – ratunek czy droga usługa?
    Twoje informacje:




    Fora Kredyty dla firm Faktoring, faktoring odwrotny Faktoring dla małej firmy – ratunek czy droga usługa?